Historia poznańskiego Rynku „Bema”

Poznański Rynek „Bema” był swego rodzaju symbolem postkomunistycznego rozwoju przedsiębiorczości. W latach 90. każdego dnia roiło się tu od kupujących, którzy szukali i znajdowali na nim wiele potrzebnych rzeczy. Z czasem kultowy rynek przekształcił się w zapomniany relikt, a obecnie czeka na rekonstrukcję. Dowiedz się więcej o powstaniu, rozwoju i upadku Rynku „Bema” w Poznaniu na poznan1.one.

Powstanie i rozwój Rynku „Bema”

Historia poznańskiego Rynku „Bema” rozpoczęła się w 1983 roku. Wtedy to „Głos Wielkopolski” poinformował, że Departament Handlu i Usług planuje otworzyć w mieście nowy rynek hurtowy owoców i warzyw. Chodziło o to, że ceny na rynkach miejskich były bardzo zróżnicowane i to rozwiązanie miało je ujednolicić.

Na miejsce rynku wybrano teren przy ulicy Bema (później zmieniono jej nazwę na „Droga Dębińska”). Wcześniej działała tu giełda samochodowa. Jednak z powodu biurokracji i długiego planowania, nowy rynek rozpoczął działalność dopiero latem 1989 roku.

W tym okresie Polska była u progu zmian politycznych i gospodarczych. Rynki podobne do „Bema” stały się powszechnymi i ważnymi miejscami handlu, który znacznie ożywił się w porównaniu z poprzednimi latami.

Lata 90. były więc okresem prawdziwego rozkwitu Rynku „Bema”. Mimo braku komfortu i udogodnień współczesnych centrów handlowych, można było tu kupić prawie wszystko, co było dostępne w tamtych czasach, w tym:

  • szeroki asortyment odzieży, w tym markowej i jej podróbek,
  • meble i sprzęty kuchenne,
  • artykuły gospodarstwa domowego,
  • pirackie płyty CD z filmami, a nawet pierwsze gry wideo.

Swoją drogą, przymierzalni na rynku nie było, ale nikogo to nie dziwiło. Klienci przymierzali ubrania między stoiskami.

Byli i tacy, którzy krytykowali Rynek „Bema”. Betonowa konstrukcja otoczona prowizorycznymi miejscami parkingowymi nigdy nie wyróżniała się szczególną urodą, ale zawsze miała wyjątkowy charakter. Kioski tego rynku słynęły z tanich chińskich towarów na każdy gust, a także z perfekcyjnych podróbek.

Wiedząc o tym, celnicy wielokrotnie przeprowadzali na Rynku „Bema” naloty. Konfiskowali wiele podrobionych towarów i pirackich płyt CD, zatrzymywali zagranicznych sprzedawców, którzy nie mieli dokumentów uprawniających do pobytu i pracy w Polsce, ale tłumy odwiedzających nadal przychodziły na rynek. Był to atrakcyjny punkt dla kupujących ze względu na szeroki asortyment towarów i przystępne ceny.

Upadek Rynku „Bema”

Popularność poznańskiego Rynku „Bema” zaczęła stopniowo spadać na początku XXI wieku. W tym okresie w mieście zaczęły powstawać nowe, wygodne i komfortowe centra handlowe. Ponadto coraz większą popularność zyskiwał handel online. Liczba kupujących na rynku nieustannie spadała.

Mimo prób modernizacji jego upadek okazał się tylko kwestią czasu. O ile w 2007 roku na rynku pracowało około 250 sprzedawców, o tyle do 2020 roku pozostało ich zaledwie 17.

W tym czasie nastawienie poznaniaków i gości miasta do zakupów zmieniło się diametralnie. Większość osób odwiedza centra handlowe lub składa zamówienia online. Niestety, Rynek „Bema” przestał być aktualnym miejscem dla kupujących. Jego oficjalne zamknięcie nastąpiło w sierpniu 2020 roku.

Sprzedawcom, którzy jeszcze pracowali na tym rynku, zaproponowano przeniesienie się na inne lokalne rynki. Aby ułatwić im tę zmianę, władze udzieliły tymczasowych zniżek na wynajem w nowych miejscach. W ten sposób w miejscu dawnego, kwitnącego Rynku „Bema” pozostał tylko zaniedbany teren o powierzchni 2,3 hektara. O tym, co miasto postanowiło z nim zrobić, dowiesz się poniżej.

Nowe życie dla dawnego Rynku „Bema”

Niedługo po zamknięciu rynku władze miasta ogłosiły projekt przekształcenia tego terenu w nowy park miejski przy wsparciu Unii Europejskiej. Mają tu powstać zielone strefy, zbiorniki retencyjne, place zabaw i ścieżki edukacyjne, a także ekologiczna infrastruktura.

Według wiceprezesa Poznańskiego Towarzystwa Inwestycji Miejskich Marcina Golca, nowy park ma na celu więcej niż tylko stworzenie przestrzeni estetycznej. Jego twórcy planują skupić się na zwalczaniu zmian klimatycznych, zarządzaniu zasobami wodnymi i zapewnieniu bioróżnorodności. Są to dość ambitne zadania, które będą stopniowo wcielane w życie.

Ponadto park ten połączy się z sąsiednimi terenami zielonymi, takimi jak Park im. Jana Pawła II oraz Skwer Sprawiedliwych Założycieli Święta Narodowego. W ten sposób natura zostanie połączona z zabudową miejską.

Tak zakończyła się epoka poznańskiego Rynku „Bema”. Mimo jego zniknięcia z mapy miasta, spuścizna rynku pozostaje nieodłącznym elementem miejskiej pamięci. Ta znana przestrzeń była głośna i chaotyczna, w pewnym sensie kontrowersyjna, ale dawała poczucie wolności i stała się ważnym symbolem transformacji w Polsce w latach 90.

W niedalekiej przyszłości na miejscu betonu zapanują polne kwiaty i place zabaw. Zostanie tu stworzone miejsce, gdzie poznaniacy i goście miasta będą nadal się spotykać i tworzyć nowe wspomnienia.

More from author

Amerykański samochód elektryczny – Tesla i inne marki, które zmieniają rynek w Polsce

Amerykański samochód elektryczny to coraz częściej wybierana opcja przez polskich kierowców. Stany Zjednoczone są kolebką nowoczesnych technologii w motoryzacji, a Tesla stała się globalnym symbolem...

Jan Kulczyk: życie i spuścizna polskiego miliardera

Jan Jerzy Kulczyk, urodzony 24 czerwca 1950 roku w Bydgoszczy, stał się jednym z najbardziej wpływowych biznesmenów Europy postkomunistycznej. Mimo miejsca urodzenia, jego życie...

Wojciech Fibak: przedsiębiorca z Poznania, który połączył sport, biznes i sztukę

Wojciech Fibak, znany również jako Wojtek Fibak, to jeden z najwybitniejszych przykładów udanego przedsiębiorcy z Poznania. Urodzony 30 sierpnia 1952 roku w tym mieście,...
...